Wednesday, 2 December 2009

Pracka zrobiona z okazji miedzynarodowego dnia walki z HIV
i próby pobicia rekordu Guinessa.
Scianka miała miec ok. 1,5km długości, ale niestety! Dzis rano władze uniwersytetu odmówiły otwarcia boiska z obawy, że zostanie zdewastowane przez writerów, odcinajac w taki sposob sporą cześć sciany(jedną-trzecią???)
Finalnie ci, którym udało się przejść w miare wczesnie wybrali sobie miejsce i namalowali to co chcieli. Czyli klasyk kto pierwszy ten lepszy. Wszyscy którzy sie pojawili ( cieżko określić ile osób uczestniczyło ale do akcji zarejestrowało sie ponad 300) mniej lub bardziej zadowoleni wykrzesali sobie miejsce i mazneli coś.
Podsumowując pozytywnie, żal tylko organizatów, którzy włożyli w to sporo pracy i nieosiągneli efektu.
Cóż bywa!

6 comments:

miro said...

no to szkoda, że tak wyszło. ale kawałka ściany, do którego się dorwałeś nie masz co żałować

eatmoremeat said...

chłopie nie wracaj do polszy ...zebrać 5 osób pod ścianą to jest wyczyn... ja jestem w szoku co się tam u ciebie dzieje ...a praca zajebista ...wiadomo :)

chylo said...

Jest tylu nakreconych oszołomow ze mozna mazac praktycznie non-top no i co by nie mowic pogoda duzo ułatwia cały rok sezon;)

kartoteka said...

ja tam nie wiem
ja się tego boje
podobnie jak tej szczoty :) co już wcześniej wspominałam

będziesz na świętunia?

chylo said...

bedziesz bedziesz! 25-go zjezdzamy do 6 odezwe sie jakos ;)

Anonymous said...

Muy bueno, si señor!!!!
Un abrazo Marcin.
Gullón